Sen o samochodzie jadącym tyłem

Sen wyśniony z 7 na 8 czerwca 2012:

Stoję na końcu jakiegoś korytarza, po czym widzę jak jedzie tym korytarzem samochód, cofa się, jest jasny, cały korytarz jest jasny, po mojej lewej stronie są schody, bardzo duże schody, takie szerokie jak w jakimś pałacu, prowadzące na górę, też są bardzo jasne. Na którymś z kolei schodku stoi moja mama oparta o ścianę. W tym samochodzie wiem, że jedzie mój mąż. Nawet go widzę, mimo, że jest jeszcze daleko i jedzie do mnie tyłem.
Cofając przejechał mojej mamie po stopach, nie mam pojęcia jak on to zrobił, bo mama stała na tych schodach, a on nadal jechał korytarzem poniżej. Mama najpierw się skrzywiła z bólu, ale zaraz się uśmiechnęła i pomachała. Ja nadal stałam na końcu tego jasnego korytarza i on podjechał jakby na sam koniec prawie przyciskając do ściany. Szybko wskoczyłam mu do samochodu. Zapytał, po co wsiadłam, że on jeszcze będzie cofał. Powiedziałam, że wsiadłam, żeby mi nie uciekł. Mąż powiedział, że w takim razie jak chcę jechać, to żebym pamiętała, że trzeba zrobić pranie i żebym tylko nie zapomniała oddzielić czarnych rzeczy od białych. I nagle zobaczyłam koszyk z brudną bielizną z czarnymi i białymi rzeczami. Mąż mówił do mnie cały czas z uśmiechem.
Ruszyliśmy powoli do przodu, samochód już nie miał dachu, może było otwierany, ale przegapiłam moment otworzenia, nie wiem, ale nie jak ruszyliśmy to dachu już nie było. Jechaliśmy wolno nadal tym jasnym korytarzem (to pomieszczenie było bardzo duże, wysokie, jasne – wszystko w białych kolorach), dookoła stali jacyś ludzie, mimo że ich nie widziałam to skądś wiem, że stali, widziałam tylko swoją mamę ciągle na tych schodach. Ona się uśmiechała i machała nam. My jechaliśmy i machaliśmy wszystkim.

Tłumaczenie snu

Akcja snu ma miejsce w budynku, a konkretnie w jakimś korytarzu. Korytarz jest przestrzenią, która ma nas dokądś zaprowadzić – wskazuje więc na stan przejściowy w Twoim życiu, gdy zastanawiasz co czeka Cię dalej (na końcu korytarza, po drugiej jego stronie). Musisz jeszcze pokonać cały dzielący Cię od końca korytarza dystans, aby przejść w kolejny etap życia.

Wiemy już, że korytarz będzie tu symbolizował okres pomiędzy dwoma stanami – Twoim małżeństwem i tym, co dalej z nim będzie. Symbolicznie wyszłaś ze stanu małżeństwa i jesteś teraz pomiędzy nim a czymś – nie wiesz czym, co czeka Cię dalej – na końcu drogi. Korytarz symbolizuje więcokres przejściowy, okres poszukiwań „odpowiednich drzwi” – poszukiwań wewnętrznych. Łączy się symbolicznie z labiryntem, wnętrzem piramid, gdzie za drzwiami mógł czekać skarb albo śmierć. Dlatego też wiemy, że Ty znajdując się w korytarzu czujesz się zagrożona, wiesz, że to, co pokaże się za drzwiami może przynieść szczęście, rozkwit lub wewnętrzną śmierć.

Ponieważ  to miejsce mówi o Twoim małżeństwie, możemy tu zaobserwować, co dzieje się w relacji Ty-Twój mąż teraz, w okresie przejściowym (mówisz, że mąż chce odejść, jeszcze nie odszedł – to ten okres przejściowy pomiędzy czymś a czymś – odejściem bądź zostaniem z Wami).

Najpierw popatrzmy na Ciebie – stoisz na końcu korytarza, nie ruszyłaś do przodu – widać, że nowa sytuacja wprowadziła Cię w stan bezradności i oczekiwania, co będzie dalej? Nie „wchodzisz w nową sytuację”, a raczej jesteś obserwatorem tego, co się dzieje, to znaczy co robi Twój mąż. Stoisz w jednym miejscu, nie podejmujesz żadnych czynności, analizujesz. Do tego stoisz pod podwójnymi drzwiami – to drzwi do Waszego związku (podwójne), wyszłaś nimi i nie masz zamiaru się za bardzo oddalać. Widać, że zależy Ci na mężu i nie chcesz Go tracić, niszczyć małżeństwa.

Korytarz jest duży i jasny, tak jak samochód. O dziwo kolory wypełniające przestrzeń są jasne, jasność przebija także ze schodów i samochodu – dlatego sen ma wymowę pozytywną, widać, że stan jaki teraz trwa pomiędzy Wami jest, w gruncie rzeczy, pozytywny i ma na celu „rozjaśnić” a nie „pogrążyć w ciemności” Waszą relację. To co białe i jasne pochodzi od Boga, oznacza łaskę, zwycięstwo, symbolizuje energię kosmiczną, to kolor przywracający w nas ład i spokój, zsyła na nas harmonię. Jasność to także zrozumienie i „ogarnięcie” tego, co trudne i niezrozumiałe, uporządkowanie, akceptacja i pogodzenie.

Widzisz samochód, który się cofa w Twoją stronę. Samochód pomaga nam wypełnić nasze plany i motywacje, przez co staje się naszym orędownikiem. Po jego wyglądzie możemy dowiedzieć się, jakie są zamiary, ambicje, cele prowadzącego. Kolor czerwony np. to doprowadzenie do namiętnej, totalnej miłości, przyjaźni lub innego pójścia "na całość". Ty widzisz samochód biały, który cofa się w Twoim kierunku. Skoro samochód się cofa, to znaczy, że prowadząca osoba rezygnuje ze swoich planów i motywacji, powracając do punktu wyjścia. Jakby „odwraca” wykonany dystans, drogę, którą początkowo przejechała. Kolor samochodu jest biały, co znów naznacza motywacje i zamiary śniącego – są to zrozumienie, odnalezienie zrozumienia i harmonii. Biały sprzyja naszym zamierzeniom, obdarza nas łaską.
Po Twojej lewej stronie są wielkie schody w górę „jak do pałacu”. Lewa strona przedstawia nasze marzenia i obawy – wszystko to, co jeszcze niezrealizowane, co jest na razie w naszej psychice. U Ciebie na schodach stoi matka. W tym wypadku schody naznaczone są obecnością matki – energii kochającej, wybaczającej i pełniej zrozumienia, akceptacji i miłości. Matka w snach to miłość bezgraniczna i bezinteresowna, opieka i czułość. U Ciebie matka jest bardzo silna, to znaczy czułość i opiekuńczość, wyrozumiałość i akceptacja to cechy silne u Twojej osoby. Widać, że one pozwalają Ci liczyć na cud, na to, że czeka Was jeszcze wspólne przyszłość – mama stoi na schodach czyli zaprasza do skoku ewolucyjnego i do wstąpienia do pałacu – pałac to inaczej spełnienie marzeń, nasza wewnętrzna doskonałość, zwycięstwo moralne, pełnia i sukces. -
- Tutaj widać, że Ty od początku wierzyłaś, że mąż do Ciebie wróci, nie pogodziłaś się z odejściem, czekając na jego decyzję – obserwując samochód miałaś w sercu nadzieję na pogodzenie i osiągnięcie małżeńskiej harmonii (schody do tego stanu prowadzą), widać, że właśnie ze względu na te oczekiwania, nie wykonałaś żadnego ruchu, a jedynie czekałaś, co dalej – nie chciałaś palić mostów, ani powiedzieć o jedno słowo za dużo. Dlatego nie zrobiłaś nic, decyzję pozostawiając mężowi. „Na widoku” miałaś schody, czyli krok ewolucyjny, poprawę stanu uczuciowego, wysiłek, który być może wykonacie wspólnie po to, aby razem wejść do pałacu (osiągnąć harmonię, pogodzić się). Patrzysz na schody (masz je na uwadze, bo to co widzimy jest dla nas ważne, obserwujemy to, pamiętamy o tym).

Kiedy spokojnie czekasz na to, co dalej, okazuje się, że mąż w swoich działaniach najeżdża mamie na stopy. Tak więc Twoja zdolność kochania i wybaczania, czułość (mama) zostały pozbawione możliwości decydowania i stanowienia (stopy). Działania męża, jego motywacje pozbawiają Cię możliwości walki o swoją miłość, ukazania swojej wyrozumiałości i wybaczenia. Nie Ty tu decydujesz, nie Ty stawiasz kolejny krok, mąż pozbawia Cię tego. Nie możesz zrobić nic więcej, tylko czekać. Mama była oparta o ścianę, ściana to to co stałe dla Ciebie w Waszym związku, czyli widać, że Twoja miłość (mama) jest niezmienna, stała i zdecydowana. Twoja miłość podtrzymuje ściany Waszego związku, czeka, choć nie może decydować. Boli Cię to, że tak się dzieje, ale ostatecznie akceptujesz to (mamę bolą stopy, ale ostatecznie uznaje, że to nic).


Widać, że w całym Twoim oczekiwaniu Twój mąż, zamiast się od Ciebie oddalać, raczej cofa się ku Tobie. Zdaje się, że postanawia odwrócić swoje zamierzenia i zmienić plany. Nie jedzie już do przodu – nie trwa w swoich motywacjach, a cofa się ku Waszemu małżeństwu. Ty, tak jak pisałaś, im więcej mija czasu od odejścia męża, bardziej się denerwujesz. Być może ostatnio czujesz, że jest bliżej Ciebie niż dotychczas, może czujesz, że próbuje się zbliżyć, lub że myśli częściej o Tobie, że planuje powrót i już nie możesz się doczekać, co chce Ci przekazać. Mąż jedzie tuż przy ścianie, tak, że dociska Cię do niej. Tu pojawia się kolejny stan graniczny – nie możesz już dłużej czekać, to co robi Twój mąż, powoduje, że czujesz się dosłownie „przyparta do ściany (muru)” – musisz podjąć działanie, korzystając z tego wskakujesz mu do samochodu.

W ten sposób znajdujesz się bliżej niego i odnajdujesz kontakt. Jesteś z mężem w samochodzie – samochód jest biały, więc oboje zdążacie ku wzajemnemu zrozumieniu, pogodzeniu, odzyskaniu harmonii. Wcześniej to mąż sam, wewnętrznie rozsądzał co zrobić, dążył (choć może tego nie czułaś) do określenia, rachunku sumienia, osądzenia co dalej zrobić, jak i czy do siebie wrócić. Teraz robicie to już we dwójkę. Ty trochę za wcześnie doprowadzasz do Waszego spotkania, jednak czułaś że nie możesz już czekać – mąż doprowadził Cię do skraju wytrzymałości. Pyta, czemu wsiadłaś, przecież on jeszcze będzie cofał – to znaczy, że on jeszcze wszystkiego nie przekalkulował, nie zrozumiał, nie przerobił w swoim sercu i głowie, nie zaprojektował co będzie dalej, nie odszedł totalnie od swoich zamierzeń. I proponuje, żebyś to Ty pomogła mu oddzielić wątpliwości od argumentów „za”, pomogła mu wrócić (cofnąć się do małżeństwa - pod drzwi którymi wyszliście – tam gdzie chciał się cofnąć).

Prosi, żebyś nie zapomniała uprać bielizny, oddzielić rzeczy czarnych od białych. Bielizna do symbol naszych kontaktów społecznych, ale tych z najbliższymi (w bieliźnie pokazujemy się tylko ukochanym ludziom). Brudna bielizna mówi o skazach emocjonalnych, uczuciowych, o bólu z nimi związanymi. Czysta bielizna to czystość uczuć, prawdziwość, szczerość względem drugiej osoby, czasem naiwność, ale taka pozytywna. Brudna tymczasem może mówić o nieszczerości, zatajaniu swoich uczuć, emocji względem siebie, zaniedbaniu tej sfery (może nie dbaliście o swoje wzajemne uczucia i emocje, pozwoliliście je zabrudzić codziennością, rutyną, przestaliście o siebie dbać, o swoją „czystość”). Mąż prosi o segregację czarnych i białych rzeczy – czyli inaczej o rozmowę, która poukłada wszystko na swoim miejscu. Wygląda na to, że w Waszym układzie emocjonalnym znalazło się wiele niedomówień, wiele nieczystości, należy dla każdej emocji znaleźć właściwe miejsce, dla dobrych uczuć własne i dla złych również swoje. Wasze emocje się pomieszały, czarne z białymi, a wszystkie są brudne – mąż tym samym prosi o rozsądek i rozwagę, logikę, szczerość i prawdę podczas rozmów, które Was czekają.

Musicie na nowo siebie określić i odkryć żywe uczucia do siebie – czystość, szczerość, bezpośredniość (jasna, ciemna, czysta bielizna). Bielizna znajduje się w koszu, kosz to symbol kobiecości, płodności. Może mąż zarzuca Ci nieszczerość, bądź bałagan uczuciowy? Musisz się tym zająć. Być może przez ten sen twój mąż informuje Cię, że potrzebuje takiego Twojego rozrachunku, oczyszczenia emocji, uczuć, szczerości, że potrzebne będą w rozmowie, która Was czeka. Inaczej nic z powrotu (daje Ci dyspenzję – jeśli chcesz jechać ze mną, musisz je wyprać).

Teraz jesteście już razem w aucie, to znaczy razem podążacie ku odnowie związku – poprzez rozmowę, nowe określenie celów związku, nazwanie swoich uczuć (pranie) zdążacie ku pogodzeniu (przejście przez ten okres przejściowy ku nowemu). Nad Wami nie ma dachu, czyli albo: cały czas istnieje zagrożenie, że coś spadnie „z nieba”, jakaś przerażająca idea, koncepcja, myśl; albo: symbolizuje otwarcie myśli, na to co nowe, na nowe idee, pomysły jak dalej poprowadzić związek. Myślę, że zarazem to i to – uważajcie żeby się nie zagalopować i koniecznie zaprojektować nowy schemat rozwiązywania problemów w małżeństwie i ogólnie funkcjonowania w nim (tak, żeby od czasu do czasu prać bieliznę).

Zakończenie – poruszacie się razem (połączeni w tym samym celu, o tych samych motywacjach) i machają Wam mama i reszta ludzi – to mówi o sukcesie i zadowoleniu Twojej duszy. Mama to Twoja miłość, spełnienie w małżeństwie, reszta ludzi to inne części Twojej osobowości, które zdają się dopingować Was i radować z Waszego połączenia, z Waszej próby powrotu do siebie. Jednak poruszacie się powoli – powrót nie jest łatwy i natychmiastowy, należy uważać na każdy krok i patrzeć w niebo – pamiętać o szansie, jaka została Wam dana i być ostrożnymi.
 

Sen ten, poprzez swoją symbolikę, poprzez biel i korytarz, który do czegoś ma prowadzić, staje się snem pomocniczym, który naprowadza Cię na działanie, które przyniesie Ci korzyść. Można powiedzieć, że wszystko, co dzieje się we śnie zmierza ostatecznie do udzielenia Ci porady, co dalej robić. To sen-wskazówka od Twojej nadświadomości.